• Kilka dni temu odbyły się obchody rocznicy "cudu" nad Wisłą, przed nami kolejne ważne rocznice.
    19 sierpnia odbędzie się w Otwocku marsz pamięci w 69 rocznicę zagłady otwockich Żydów. 20 sierpnia 1942 roku "zlikwidowano" getto w Falenicy. Do Falenicy zostali wcześniej przewiezieni żydzi m.in. z Wiązowny, o ile przeżyli masowe egzekucje w 1939 roku. 
    Powstają pytania (raczej retoryczne): jak Gmina obchodzi kolejną rocznicę największej tragedii w historii Gminy i samej Wiązowny? Jak szkoły obchodzą 27 stycznia (Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu)?
    Czy ta część naszej historii jest już nieistotna, w czasach kiedy najważnejsza jest walka o to żebyśmy byli Prawdziwymi Polakami. O to, „Żeby Polska była Polską”? (cyt. A. Bętkowska według http://www.wiazowna.pl/571-4704b86ebac25-30435.htm).
  • Ciekawy wątek o obchodach w Otwocku znajduje się tu: http://www.otwock24.home.pl/?p=4138

    Zastanawiam się, czy również u nas oprócz "pomnikowej sztampy rocznicowych obchodów" możliwe są inne formy spotkań towarzyszące obchodom roczników. 
  • Ciekawe pytanie Obcy. Ale rozwin mysl - masz jakis pomysl na takie niesztampowe obchody? Jak to powinno wygladac? Powaznie pytam, bo generalnie w niczym takim nigdy nie uczestniczylem. Czytam, rozmawiam, dzieciakom staram sie mozliwie obiektywnie przekazywac historie.

    BTW Prosba o nieuzywanie slowa "cud" odnosnie Bitwy Warszawskiej. Tego okreslenia uzywala endecja dla umniejszenia naszego sukcesu (utozsamianego z Pilsudskim). O czym juz pare razy pisalem. Nawet jak sie pisze w cudzyslowie, to i tak w swiadomosci sie utrwala.


  • Napiszę zapewne coś niepopularnego, ale do obchodów cyklicznych mam stosunek ambiwalentny. Niby potrzebne, niby utrwalają historię, tylko odnoszę wrażenie, że odbywają się „bo wypada”. Organizowanie corocznych obchodów nie wykracza poza grono zainteresowanych, czy może zobligowanych przez pełnione funkcje do stawienia się na uroczystości. 

    Była kiedyś w Gliniance ulica Kozia. Już jej nie ma, tzn. nazywa się inaczej.
    - Dlaczego Kozia? - Bo przed wojną mieszkali tam Żydzi. - Co oni mają maja wspólnego z kozami? – Bo tylko oni nie wstydzili się hodować kóz.
    Przed wojną na wsi hodowanie kóz było synonimem ubóstwa, a Glinieccy Żydzi byli biedni. 
    Tylko szkoda, że nikt już nie pyta „Dlaczego Kozia?” by usłyszeć krótką, ale zapadająca w pamięć historię. Brakuje mi takich opowieści o tym co gdzie było, na co dzień.
    Stawiamy kamienie, ale wiedza społeczeństwa często nie wykracza poza kamień, o ile ktoś pofatyguje się przeczytać co na nim napisane. Tu nasza gmnina nie odbiega od innych.
    Ideałem byłoby podanie faktów w przystępny sposób dzieciom. Tylko kto miałby prowadzić edukację, zapoznawać z historią z sąsiedztwa. Kilku społeczników, którzy gdy tylko się ujawnią są eksploatowani do granic możliwości. 
    Post edytowany przez passim 2011-08-22 15:07:36